Chłodnym spojrzeniem na Polkę w Chicago

Drukuj
Utworzono: sobota, 12, luty 2005 Super User

Niedawno w naszej szkole odbył się spektakl pod tytułem Polka w Chicago. Nie było to zwykłe przedstawienie z tłumem aktorów i kolorową dekoracją, choć właśnie czegoś takiego każdy z nas się spodziewał. Był to spektakl jednego aktora, czyli tzw. monodram, za rekwizyty służyła natomiast ławka i plastikowa reklamówka, do której aktorka co jakiś czas sięgała, aby wyjąć potrzebne przedmioty.

Przedstawienie opowiada o losach polskiej pielęgniarki, która w poszukiwaniu lepszego życia i większych pieniędzy, na zaproszenie swojej przyjaciółki wyrusza do Stanów Zjednoczonych. Na miejscu okazuje się jednak że nikt na nią nie czeka, zrozpaczona kobieta znajduje pomoc u nieznajomej osoby, u której zresztą później pracuje. Na początku bohaterka jest zachwycona nowym standardem życia, nowymi doświadczeniami i przygodami, kilka razy jeszcze zmienia pracę i wydaje się być szczęśliwa. Jednak z biegiem czasu okazuje się, że wokół niej jest coraz mniej przyjaciół, kobieta czuje się coraz bardziej samotna, w końcu wraca do kraju choć wie, że tak naprawdę nie ma tam nikogo bliskiego.

Odtwórczyni głównej roli pani Danuta Borowiecka bardzo wczuła się w sytuację swojej bohaterki, a skąpą scenografię wynagrodziła widzom żywą gestykulacją i mimiką. Podczas przedstawienia utrzymywała kontakt wzrokowy z publicznością, niektórych starała się nawet zagadnąć, dzięki czemu stała się wiarygodna. Oglądając spektakl odnosiło się wrażenie, że aktorce gra przychodzi z ogromną łatwością, nie było żadnych wyuczonych, sztywnych ruchów, ani patetycznych tekstów.

Nastroje i zachowania głównej bohaterki zmieniały się bardzo szybko, potrafiła w jednej krótkiej chwili śmiać się, płakać, a na koniec jeszcze zaśpiewać. Jednak to co wdawało się śmieszne odtwórczyni roli, nie zawsze wywoływało aplauz publiczności, no cóż nie każdy ma takie samo poczucie humoru.

Przedstawienie poruszało ważny problem: bezmyślnego zauroczenia Polaków Ametyką, ośmieszało ich stereotypowy sposób myślenia. Jednocześnie pomagało zrozumieć jak wiele każdy z nas ma w zasięgu ręki, że możemy jeszcze zatęsknić do naszej polskiej rzeczywistości. Pokazywało, że amerykańskie nie zawsze oznacza lepsze.

Zagadnienie to było już jednak wcześniej poruszane w filmach, nierzadko było przedmiotem burzliwych dyskusji, spektakl Polka w Chicago zatem nie wnosił nic nowego. Było to raczej powtarzanie znanych motywów, spektakl jak wiele innych. Ponadto ukazywał polską kobietę jako niezaradną i mało inteligentną osobę, co na szczęście mija się z prawdą.

Podsumowując, przedstawienie pt.: Polka w Chicago, jest ciekawe, chociaż może nie ma niespodziewanych zwrotów akcji, nie trzyma w napięciu i nie wywołuje skrajnych emocji. Ma jednak coś do przekazania i skłania do refleksji. Myślę że warto było obejrzeć ten spektakl, chociażby z czystej ciekawości.

Gościmy

Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.

(c) 1998-2017 III Liceum Ogólnokształcące im. Żołnierzy Obwodu Łomżyńskiego AK w Łomży, ul. Senatorska 13, 18-400 Łomża, tel 86-216-6720